PowrótPowrót

SieGra SieMa - organizacja turnieju koszykówki w praktyce

Koszykówka
SieGra SieMa - organizacja turnieju koszykówki w praktyceOlek Kaszewski
29.03.20209 min czytania
Udostępnij

Turniej koszykówki, na pierwszy rzut oka to tak naprawdę nic szczególnego. Jest hala, są zespoły, wystarczy rzucić zawodnikom kilka piłek, spisać wygranych, wręczyć nagrody. Dołóżmy do tego muzykę i możemy z trybun podziwiać super imprezę. Cóż, nic bardziej mylnego… Jako założyciel i prowadzący SieGra SieMa zorganizowałem już 8 takich turniejów, i to nie byle jakich, ponieważ są to największe turnieje koszykówki 3x3 w naszym kraju. I tak się składa, że mam zupełnie inny pogląd na tę kwestię.

Jak wybrać miejsce dla Twojego turnieju?

Zacznijmy od samego początku. Czego potrzebujemy, aby rozegrać turniej? Pierwsza myśl - hala sportowa. Coś, bez czego turniej nie może się przecież odbyć. Bierzesz telefon dzwonisz, płacisz i sprawa załatwiona. Ale czy na pewno? Przecież trzeba wziąć pod uwagę takie czynniki tak: rozmiar obiektu, liczba koszy, dostępny sprzęt, szatnie, prysznice, narzutki, stan boiska, stan techniczny wspomnianych wcześniej koszy, obręczy. Nie można też zapomnieć o lokalizacji, jakoś ci ludzie muszą tu trafić. I teraz pojawia się problem. Jak to wszystko sprawdzić przez telefon? Facetime? Wideokonferencja z panią z recepcji? Niestety, musisz wstać z krzesła, wsiąść w autobus i pojechać do 3,4,..10 obiektów i wszystko sprawdzić. Po kilku dniach poszukiwań znajdujesz to, czego szukałeś. Idealny obiekt sportowy. Teraz jednak zaczynają się schody. Termin rezerwacji i cena. Jak z datą imprezy możesz kombinować i naginać czasoprzestrzeń, tak z ceną raczej nie masz co walczyć. Akceptujesz i z bólem serca wliczasz w koszta.

Jak promować wydarzenie sportowe?

Po pierwszym sukcesie trzeba dalej brać się do roboty. Skoro masz już zarezerwowaną halę to może wypadałoby zorganizować ludzi, którzy do Ciebie przyjdą i wezmą udział w Twojej imprezie. Jeśli masz kilkaset tysięcy złotych budżetu, to nie ma się o co martwić. Dobra reklama w prime time'ie w TV, w topowym radiu. Kilkanaście tysięcy na reklamę na Facebooku, metrze i całe miasto jest u Ciebie. Wiem jednak, że jeśli miałbyś, drogi czytelniku, takie finansowanie, to raczej nie czytałbyś tego artykuły tylko organizował wielką imprezę na skalę całej Polski.

Skupmy się więc na mniej budżetowej wersji promocji wydarzenia i zbierania chętnych. Pierwsze co wpada ci na myśl to wydarzenie na Facebooku. I tu przyznaję Ci punkty. Teraz pytanie, co dalej? Dalej jest mozolna i trudna walka z algorytmem Facebooka. Fejsik sam z siebie nie weźmie twojego eventu i nie wypromuje go na najważniejsze wydarzenie w województwie. Zostaje Ci tylko jedno. Zasięgi organiczne i minimalny budżet na promocję. Prosisz swoich najbliższych o udostępnienia, o zapraszanie znajomych, wrzucasz na każdą możliwą grupę, w której jest twój odbiorca. Możesz też wymyślić mini konkurs, który wspomoże promocję twojego wydarzenia. Opcja płatnej reklamy na Facebooku też jest w miarę opłacalna. Dobrze dobrana lokalizacji, kluczowe słowa itd i trafiasz bezpośrednio do fana koszykówki. Czy możesz zrobić coś więcej? Okazuje się, że możesz sporo.

Wykorzystaj swoje znajomości. Zaproś swoich kumpli. Uwierz mi, że jeśli oni się zaangażują, to zaproszą też swoich znajomych itd. Możesz też spróbować napisać do bardziej lokalnych gazet, telewizji czy portali internetowych, a nóż się powiedzie.

Skąd pozyskać środki na organizację zawodów?

Mamy hale, mamy ludzi można powiedzieć, że większość roboty za nami. Teraz jednak dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Skąd wziąć na to środki? Jeśli jesteś w na tyle dobrej sytuacji, że nie przeszkadza Ci wydać kilka tysięcy prywanych PLNów, to szczerze zazdroszczę. Jeśli jednak nie widzi Ci się wydać swojej kasy to opcje są dwie - szukasz sponsorów lub zbierasz wpisowe od zespołów biorących udział. I tu od razu zaznaczę, na 99% musisz skorzystać z obu tych opcji. Jeśli rzucisz przykładowo 300zł wpisowego to raczej boisko będzie wiało pustkami, a ty utoniesz w długach. Musisz więc postarać się dobrać w miarę bezpieczną cenę wpisowego i znaleźć kilku partnerów. Jak ich znaleźć? 

Tego nie wie NIKT. Czasem to kwestia przypadku, czasem znajomości, czasem twojej inteligencji, a czasem, w sumie sam nie wiem i chyba się nigdy nie dowiem. Po prostu pukaj do różnych drzwi, bądź odważny i pokaż, że robisz to co kochasz. Daj znać czy się uda!

O czym zapomina większość organizatorów?

Dobra, mamy halę, zawodników i kasę. To co, chyba możemy grać. Znów błąd. Trzeba zorganizować jeszcze wiele rzeczy. Czy na turnieju zapewniasz picie i jedzenie zawodnikom? Czy sprzęt (piłki, narzutki) są w cenie wynajmu hali, czy musisz pożyczyć/kupić? Czy będziesz coś sprzedawać na imprezie? Jeśli masz sponsorów, to czy ich materiały reklamowe rozkładasz ty czy oni? No i oczywiście jaki będzie system rozgrywek, kto będzie sędziował, a kto prowadził imprezę? Nie możesz też zapomnieć o nagrodach i medalach! Trochę dużo się nam tych pytań zrobiło, co? Spokojnie, w trakcie przygotowań pojawi się ich o wiele więcej, ale hej! Przecież kochamy ten sport.

UDAŁO SIĘ! Wszystko zorganizowałeś. Zespoły zapisane, zakupy zrobione, grupy wylosowane. Teraz tylko pozostało Ci wszystko zawieźć na halę i spędzić tam kilka godzin, aby wszystko przygotować. Prawdopodobnie będziesz musiał to zrobić w nocy albo z samego rana przed imprezą. Z doświadczenia radzę - zrób to wieczorem/w nocy i prześpij się jednak te kilka godzin.

Jak wygląda dzień turnieju?

Dzwoni budzik, około 6-7 rano. Czujesz adrenalinę, bo przecież to twój wielki dzień. Jednak zanim zaczną się rozgrywki masz jeszcze wiele na głowie. Docierasz na halę 2-3 godziny przed rozpoczęciem. Podłączasz muzykę, włączasz playlistę, którą skrupulatnie tworzyłeś przez kilka tygodni. Sprawdzasz, czy wszystkie grupy są wylosowane tak jak trzeba, czy kolejność meczy się zgadza. Wydaje się być okej. Przychodzą pierwsze ekipy. Od razu wkraczają na parkiet i zaczynają oddawać pierwsze rzuty. Zbliża się godzina oficjalnego rozpoczęcia. A tutaj ops! Niespodzianka. Dwa zespoły nie przyjechały. Nie odbierają telefonu, kompletny brak kontaktu. Pozostaje Ci więc tylko lecieć z wywieszonym językiem i w pocie czoła szybko zmieniać kolejność meczy i rozstaw grup, aby jednak turniej się odbył.

Reszta na szczęście dociera na miejsce, mam tu na myśli sędziów oraz twoich pomocników, którzy będą liczyli punkty w poszczególnych grupach oraz podtrzymywali Cię na duchu, gdy będziesz miał serdecznie wszystkiego dość. 

Zaczęły się mecze. Wszystko idzie zgodnie z planem. Lekkie przepychanki, awantury z sędziami, można powiedzieć chleb powszedni. Zbliża się jednak godzina “0”, czyli moment, w którym kończą się rozgrywki grupowe i trzeba wyłonić te ekipy, które wychodzą dalej. Jeśli jesteś na turnieju SieGra SieMa to nie masz tych zespołów 12 czy 16, a 50!, więc masz  ręce pełne roboty. Potem wszystko idzie już z górki. Po rozegraniu finału wręczasz medale i nagrody i już całkowicie bez sił pozujesz do zdjęć. Na koniec pozostaje Ci tylko kilka godzin sprzątania i gotowe! Właśnie zorganizowałeś koszykarski turniej! 

Dlaczego warto to robić?

Mam nadzieje, że otworzyłem przed Wami trochę zakulisowego świata. To, co opisałem wyżej, to i tak nie wszystko o czym trzeba pamiętać i co zrobić, aby turniej wypalił. Nie chce w tym momencie w jakimkolwiek stopniu użalać się czy coś w tym stylu, bo kocham ten sport, kocham to co robię i uczucia jakie SieGra SieMa wywołuje są nie do opisania, ale warto wiedzieć, że za każdą sportową imprezą stoi dużo więcej pracy niż tylko wydarzenie na Fejsie i wynajem hali. Warto też dodać, że SieGra SieMa to turnieje charytatywne, których celem jest wsparcie chorych dzieci związanych z Fundacją Siepomaga. Emocje, uczucia i satysfakcja jaką dostarcza ta część naszej działalności również są wspaniałe. Niesamowite jest to, ile radości może dać pomoc drugiemu człowiekowi. A, no i mam nadzieję, że spotkamy się na IX EDYCJI SieGra SieMa, która już 7 czerwca. BALLISLIFE!

Autor
Olek Kaszewskisiegrasiema.inicjatywa@gmail.com

Nazywam się Aleksander Kaszewski. Mam 20 lat i pochodzę z Warszawy. Jestem studentem II roku na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. W życiu prywatnym uwielbiam sport, interesuje się rozwojem osobistym, a za sprawą dziewczyny bardzo mocno wkręciłem się w podróżowanie. Moja przygoda z koszykówką zaczęła się w 2 klasie szkoły podstawowej. Na święta Bożego Narodzenia otrzymałem od Św. Mikołaja PSP z grą NBA LIVE 08. Od tego momentu zakochałem się w koszykówce. Z początku było to granie samemu na boisku obok osiedla, potem zaczęła się moja historia klubowa. Zaczynałem w La Baskecie Warszawa, potem UKS Białołęcka, a na koniec GIM 92 Ursynów. Niestety ze względu na moje parametry fizyczne, tj. 176cm wzrostu i brak nadludzkiej dynamiki, musiałem zrezygnować z kariery sportowej. Nie wyobrażałem sobie jednak żyć bez koszykówki. To właśnie w tym momencie narodził się pomysł na SieGra SieMa. Dodatkowo SieGra SieMa spełnia jeszcze jedną bardzo ważną dla mnie funkcję-pomaganie innym. Całe życie angażowałem się w różne projekty i działalności. W II liceum prowadziłem również darmowe korepetycje dla dzieci ze źle sytuowanych rodzin. Tak, więc SieGra SieMa dało mi możliwość realizowania siebie i swoich pasji. Życzę każdemu, aby w swoim życiu odnalazł coś takiego.